pokochaj zwierzaka!

28-02-2016 Off By Małgorzata Hejna

19. najlepszy pies na swiecie

Postanowiłam napisać ten post, mimo że nie jest związany z ogrodową tematyką, ale może komuś z Was pomoże podjąć decyzję. Będzie też bardziej osobiście, gdyż dotyczy tego, co wydarzyło się przez ostatni rok, czyli rok kiedy pokochałam zwierzaka. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nigdy nie byłam fanką psów. Nie pochylałam się nad słodkimi szczeniaczkami i od kiedy wyrosłam z dziecięcej fazy na bycie weterynarzem (czas, kiedy wydaje nam się, że weterynarz tylko głaszcze zwierzątka i na tym polega jego praca), przestałam marzyć o psim towarzystwie. Bywałam nawet nazywana kocią mamą, gdyż to właśnie je zawsze wybierałam. Denerwował mnie zapach psów, a przez to, że długo mieszkałam na skraju Nadodrza, gdzie kultura sprzątania po psach nie zawitała i omijanie na chodnikach (!) odchodów było rzeczą normalną (a sprzątnięcie to przecież nasz psi obowiązek), byłam wręcz mocno na nie.


Nadszedł jednak taki moment, kiedy zaczęłam intensywnie myśleć o adopcji psa, a moje myśli szły w kierunku husky. Przez pół roku zastanawiałam się, czy dam sobie w ogóle radę z tą specyficzną rasą i jako całkowity psi laik, stwierdziłam, że mogę nie dać. Pomysł odradzał się i umierał aż do momentu, kiedy w życiu nie poukładało się tak, jakbym chciała i musiałam sobie poradzić z dojmującym dołem, który mnie ogarniał. I wtedy pomysł adopcji psa, czyli zaaplikowanie sobie dogoterapii ;) powrócił.


Nie przez przypadek post nazwałam pokochaj zwierzaka, gdyż to właśnie na tej stronie wpadła mi w oko jedna suczka, przebywająca we wrocławskim schronisku dla zwierząt. Suczka jednak przy bezpośrednim spotkaniu solidnie mnie obszczekała, a ja jako psi laik nie zrozumiałam o co jej chodzi. Zwiedziłam schronisko i wtedy  stanęłyśmy oko w oko z przeznaczeniem, ja i Ona. Siedziała sobie spokojnie w boksie kwarantanny, z jednym klapniętym uszkiem i bez jakichkolwiek przejawów agresji. Taka ciapka, czyli coś dla niedoświadczonej osoby, tak sobie wtedy myślałam, nie widząc że za jakiś czas urośnie jej broda i wyjdzie z niej terier… Wróciłam następnego dnia, żeby się upewnić (przez kwarantannę pies nie był od razu "do wzięcia"), a kolejnego następnego na adopcję. Jak wyprowadziłam tą spokojną istotkę z boksu wstąpił w nią szatan, a ja znowu zadałam sobie pytanie, czy jako psi laik sobie poradzę i… postanowiłam zaryzykować.

nasze pierwsze spotkanie, tu już mnie miała…

01. najlepszy pies na swiecie

04. najlepszy pies na swiecie02. najlepszy pies na swiecie


Nie będę Was zamęczała opisami, jaka wspaniała jest Miśka, bo to że jest wspaniała jest po prostu oczywiste i to widać na zdjęciach ;) Powiem tylko, że jest nie tylko piękna, ale również mądra i bardzo uczuciowa. Wymyśliłam nawet swoją nazwę rasy mieszanej, najczęściej spotykanej w schroniskach: najlepszy pies na świecie. Bo dla każdego z nas jego pies jest tym najlepszym ;) Normalka.

05. najlepszy pies na swiecie

Oczywiście miałam co do potencjalnego psa pewne oczekiwania i obawiałam się, że pies ze schroniska, którego ciężko poznać w krótkim czasie pierwszej wizyty, ich nie spełni. Ale, o dziwo, większość się zgadza: 1. chciałam energicznego psa, którego nie zmęczą długie spacery i bieganie > ja jestem po nich zdecydowanie bardziej zmęczona 2. musiał być łagodny dla dzieci > uwielbia, najlepiej to każde by wylizała i jeżeli tylko biega luzem (Miśka, nie dziecko) na wszelki wypadek ją zapinam na smycz widząc w pobliżu dzieciaka, bo wiem, że się nie powstrzyma, mimo że jest posłuszna 3. chciałam, żeby generalnie była dobrze nastawiona do świata, innych psów i ludzi > zgadza się bardzo 4. marzyło mi się, że nie będzie szczekliwa ze względu na sąsiadów > psi ideał, w domu jest niesamowicie cicha i grzeczna, mimo że na dworze szaleje 5. nie chciałam też zbytniej demolki w domu > prawie nic nie zniszczyła, oprócz moich kapci (ale to z tęsknoty, więc wybaczamy, a poza tym przeszło jej) 6. jako wielbicielka kotów, marzyłam o psie, który nie będzie dla nich zagrożeniem > i tu jedyny problem, bo jako terier Miśka goni… ale właśnie trwa socjalizacja z taką jedną i zaczyna być super.

razem pracujemy (od razu lepiej się działa, jak ktoś trzyma za nogę ;)

08. najlepszy pies na swiecierazem gotujemy

10. najlepszy pies na swiecierazem czytamy książki

13. najlepszy pies na swiecie15. najlepszy pies na swiecie

i spacerujemy

12. najlepszy pies na swiecie07. najlepszy pies na swiecie06. najlepszy pies na swiecie14. najlepszy pies na swiecie

A co się zmieniło przez ten rok?

  • Ciężko byłoby mi wyjść rano na spacer, nie mówiąc już o biegu, gdyby nie Miśka (i nie mówimy tu o 15 minutach wokół bloku, ale o 1-1,5h nad Odrą lub w parku). Poranna aktywność kiedyś nie mieściła mi się w głowie, a bieganie w deszczu lub śniegu wydawało mi się niemożliwe. Do czasu, kiedy nie zyskałam towarzysza, który nigdy nie odmawia, w ogóle nie przejmuje się pogodą, a zapału ma za nas dwie.
  • Czyli – zaczęłam biegać, a jak zaczęłam biegać, to musiałam rzucić palenie. Podczas pierwszych marszo/biegów moje płuca płonęły żywym ogniem, na co pracowałam przez ostatnie kilkanaście lat, regularnie inhalując się nikotyną. Minął rok, a ja już zapomniałam jak to było (i nie jest tak, że nigdy nie próbowałam rzucić, bo próbowałam wielokrotnie).
  • Mam ciągle niezawodne i uśmiechnięte towarzystwo. Misia została moją psią asystentką. Asystuje co prawda mentalnie, ale dzięki temu mi się lepiej pracuje.
  • Zrozumiałam po co są te rolki do czyszczenia odzieży ;)
  • Odkurzam co chwilę mieszkanie, bo ilości kłaków bywają imponujące. Ale co tam :)
  • Skończyło się długie spanie, nawet w weekendy, bo przecież trzeba wyprowadzić futro. Czyli samo zdrowie :)

Po tym roku ciężko mi sobie wyobrazić, jakby to bez niej było. Dlatego jeżeli również myślicie o adopcji zwierzaka, ale wątpliwości powracają, to może jednak warto zaryzykować. Teraz widzę, że moje obawy się nie potwierdziły i Miśka szybko stała się jednym z elementów naszego życia.

A na koniec zagadka: ile zwierzaków widać na poniższym zdjęciu? ;)

17. najlepszy pies na swiecie


P.S. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu mieści się, po przenosinach, na ulicy Ślazowej 2 na Osobowicach i jest naprawdę super zorganizowane. Jest czynne od godz. 9 do 16, z tym że proces adopcyjny można zacząć najpóźniej o 15.30. Wchodząc na teren schroniska nie musicie się nikomu tłumaczyć, nikt też nie będzie Wam asystował (w niektórych placówkach chodził ze mną pracownik i nie mogłam się zdecydować, bo ja potrzebowałam czasu, a on chciał wracać do swoich innych obowiązków). Mówicie tylko 'dzień dobry' i atakujecie boksy :) Przy drzwiach znajdują się karteczki niczym z IKEI, na których możecie zanotować, który pies/kot wpadł Wam w oko. Później w biurze opowiedzą Wam, co wiedzą o wybranym zwierzaku. Będą szczerzy. Jeżeli pies jest demolantem i pracownicy o tym wiedzą, na pewno Wam tę wiedzę przekażą.

Psa można wyprowadzić na terenie schroniska na łąkę. Przy łące są dystrybutory z woreczkami na odchody, o czym warto pamiętać, bo powinniście po wyprowadzanym psie sprzątnąć, mimo że jeszcze nie jest Wasz ;) Jeżeli na spracerze zaiskrzy, w biurze załatwicie wszystkie formalności. Jeżeli nie, możecie poprosić pracownika o odprowadzenie psa do boksu i szukać dalej. To daje duży komfort psychiczny, ponieważ nie odczuwa się żadnej presji, a to z kolei pozwoli podjąć dobrą decyzję. Jednym słowem – gorąco polecam!!!

na stronie www.pokochajzwierzaka.pl możecie poznać sporą część zwierząt do adopcji, moja Miśka na niej nie widniała, ponieważ szybko ją porwałam ;)

ale to chyba nie dziwi…

11. najlepszy pies na swiecie16. najlepszy pies na swiecie